wtorek, 14 grudnia 2010

Kolega z pracy

Hej. Przeglądając zazwyczaj idiotyczne strony jak poderwać/ rozkochać w

sobie mężczyznę/chłopaka, przyjaciela/kolegę itd. Trafiłam na Twoją

stronę i okazało się, ze jesteś chyba jedyną osobą piszącą
sensownie.
Oczywiście jak to bywa długo się wzbraniała przed napisaniem, ale ....(

mniejsza o szczegóły).
Moja historia zaczyna się banalnie. Nowa praca, nowi znajomi i ...on.
Pracujemy w jednej firmie, ale w innych miejscach, więc w efekcie
widzimy się ok. godzinę dziennie. Tutaj kończy się banalność nie
zauroczyłam/ zakochałam się w nim od razu, wręczy przeciwnie
początkowo
go nie znosiłam. Widziała w nim osobę mrukliwą, zamkniętą w sobie,
nieśmiałą, mającą na wszystko przysłowiowy "olew", bez jakiegokolwiek

poczucia humoru, aż do chwili kiedy przenieśli mnie na tydzień do innego

sklepu gdzie on pracuje na stałe i... stało się nie wiem kiedy i jak.
Zaczęłam patrzeć na niego inaczej, zauważyłam, że a naprawdę duże
poczucie humoru, to co na początku miałam za zamknięcie w sobie okazało

się tylko obroną, przed zbytnią ingerencję w jego życie prywatne ze
strony innych współpracownic ( bo oprócz niego nie pracuje inny facet) i

w żadnym wypadku nie jest mrukliwy. Nawet zauważyła, że jest
przystojny,
na swój sposób. Po tym tygodniu ( w czasie którego cały czas
rozmawialiśmy, a ja uświadamiałam sobie, że coś do niego czuję)
zmieniło
się wszystko, przyjeżdża do mnie wcześniej niż zwykle, zostaje
dłużej
niż zawsze, ilekroć jest zapraszany na imprezę z koleżankami z pracy
zgadza się, ale potem się nie pojawia ( oczywiście pisze do mnie), a
potem przeprasza. W pracy lgnie do mnie i nawet tak ślepa i oporna osoba
jak ja to widzi, ale nic dalej. Nie chcę wychodzić na desperatkę i sama

go gdzieś zapraszać. Ostatnio nawet próbowałam wprowadzić lekki
dystans,
ale nie poskutkowało. Sama nie wiem czy są jakieś szanse, jakiś sens.
Taka "wojna podjazdowa" trwa już 4 miesiąca, powoli oswajam się w
myślą,
że zostanę "dobrą kumpelą z roboty", ale jak tak szalenie tego nie chcę.

ODPOWIEDŹ

Witam,
moim zdaniem jesteś dla niego kimś więcej niż tylko "kumpelą z roboty".
Mężczyzna wydaje się być trochę nieśmiały. Według mnie nie przychodzi na imprezy ponieważ są tam Wasze znajome z pracy ( z Twojego listu wynika, że on ich unika). Moim zdaniem powinnaś spróbować się z nim spotkać bez współpracownic. Nie musisz pytać wprost czy się z Tobą umówi. Podczas następnej rozmowy staraj się nakierować temat na czas wolny, na to co lubi itp. Daj mu do zrozumienia ( nie dosłownie) że chętnie byś z nim spędziła czas i poszła na kawę. Możesz wspomnieć w rozmowie o jakimś pubie, cukierni gdzie dobrze się czujesz i gdzie lubisz chodzić (powiedź np. że robią tam pyszną szarlotkę i dlatego co jakiś czas chętnie tam zaglądasz). Kieruj rozmowę tak, byś mogła mu zaproponować wypad do tego miejsca. Jeśli boisz się odrzucenia powiedź coś w rodzaju "Jak będziesz grzeczny to może Cię tam zabiorę"(uśmiech). Następnym razem możesz wrócić do tej rozmowy. Np. on Ci w czymś pomoże a Ty w ramach rewanżu zaprosisz go na ciacho( może to wyglądać mniej więcej tak:" Ale jesteś dzisiaj grzeczny. (uśmiech) Chyba będę Cię musiała zabrać na tę obiecaną szarlotkę. Zasłużyłeś sobie. Dziękuje za pomoc")
Cała rozmowa niech przebiega trochę zabawnie i uwodzicielsko. Często się do niego uśmiechaj, patrz mu w oczy, subtelnie kokietuj itd.

Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz